piątek, 29 listopada 2013

Młodzieńczy Blask - Matujący krem ultra nawilżający, Bielenda

Witajcie,

Dzięki mojej współpracy z firmą Bielenda , mam okazję przetestować wiele ciekawiących mnie kosmetyków, które idealnie trafiły w mój gust i preferencje, a z którymi nie miałam jeszcze do czynienia.

Dzisiejsza recenzja dotyczy kremu do twarzy

Bielenda, Młodzieńczy Blask - Matujący krem ultra nawilżający na dzień/na noc 50ml




Opis producenta: Spektakularne efekty nawilżające i matujące zapewniają  innowacyjne składniki o udowodnionej skuteczności, dobrane indywidualnie do potrzeb skóry mieszanej i wrażliwej.

Krem jest bezpieczny dla skóry wrażliwej.

0% parabenów   0% sztucznych barwników  0% oleju parafinowego 0% PEG

POTWIERDZONA SKUTECZNOŚĆ KREMU*
EFEKT 7D – spektakularne rezultaty działania kremu aż na 7 płaszczyznach:
1. Wyjątkowa poprawa nawilżenia 96%
2. Widoczna redukcja przetłuszczania i  błyszczenia skóry 86%
3. Wyraźnie zmniejszona widoczność porów 79%
4. Zdrowa, świeża i gładka cera 96%
5. Złagodzenie podrażnień i zmian trądzikowych  82%
6. Przebarwienia widocznie rozjaśnione  78%
7. Mniejsza wrażliwość skóry na czynniki zewnętrzne 93%
* Test In Vivo przeprowadzony pod nadzorem dermatologów na grupie 25 kobiet przez okres 4 tygodni.

Stosowanie: Wmasuj krem w oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Jest idealny jako baza pod makijaż. Lekka formuła zapewnia szybkie i łatwe wchłanianie kremu.
  
Skład: 


Opakowanie, kremik mieści się w kartonowym pudełeczku, oryginalnie zafoliowanym. Szata graficzna opakowania jest biało morska ze srebrnym blaskiem.
Już taka postać produktu dostarcza nam wszelkich niezbędnych i dodatkowych informacji, z każdej strony kartonika.

A w środku kryje się elegancki zakręcany plastikową nakrętką szklany słoiczek o pojemności 50 ml.


Słoiczek w środku zabezpieczony jest folią.


Zapach, krem ma delikatny, subtelny zapach. Kolejny kosmetyk z nutą rześkiej zielonej herbaty oraz odrobiną słodyczy. Bardzo przyjemny..

Konsystencja, kremik jest niesamowicie lekki, delikatny i idealny na dzień.
Szybko się rozprowadza i wchłania się niezwykle szybko,a już odrobina wystarcza by nasmarować całą twarz.



Działanie, krem używałam wyłącznie na dzień, nie zastosowałabym go na noc, ponieważ dla mnie jest za lekki na noc. Idealnie za to nadaje się na dzień i posiada w sobie wiele cech, które są dla mnie ważne w kremie na dzień.
Nadaje się jako baza pod makijaż, nie roluje się anie nie klei.
Skóra po nim jest świeża, czysta i taka "młoda" z "blaskiem", ale nie błyszcząca ani tłusta.
Krem nie posiada żadnych drobinek, co może mylić nazwa "Młodzieńczy Blask", troszkę żałuję bo lubię drobinki w kremach na dzień.
Bardzo dobrze nawilża, nie powodując przetłuszczenia skóry, skóra po nim jest miękka i czuję jak skóra moja wręcz go chłonie.
Jedyny minus to, że z opisu wynika iż powinien matowić..niestety tego nie robi nawet w najmniejszym stopniu.
Szczerze mówiąc nie nastawiłam się na matowienie, ponieważ zazwyczaj kremy matujące źle przyjmują podkład, dlatego na dzień wolę kremy nawilżające i tutaj sprawdził się idealnie.
Osoby nastawione na zmatowienie skóry nie będą zadowolone.

Nie powoduje żadnych zaskórników, żadnych grudek, krostek. Nie uczula, nie podrażnia.

Polecam każdemu kto poszukuje lekkiego, nawilżającego kremu pod podkład, mimo mieszanej/tłustej cery !

Na pewno do niego wrócę ponownie, a może wypróbuję inny rodzaj z tej serii.

A Wy macie już doświadczenie z kremami Bielenda Młodzieńczy Blask?


Pozdrawiam,

pirelka

wtorek, 26 listopada 2013

Lovely, Top Coat Matte


Witajcie,

Na aktualnej Rossmannowskiej promocji -40% specjalnie nie zaszalałam, zwyczajnie dlatego że nic szczególnie nie potrzebuję.
Jedyne na co się skusiłam to na lakier Lovely.
Widząc jego efekty na innych blogach zdecydowałam się w niego zainwestować.

Lovely, Top Coat Matte


Opis producenta:

Spodobał mi się efekt jaki można uzyskać używać tego top coat'u. 
Lakier zostaje jakby pod spodem zmieniając swoją głębię koloru, wygląda jak materiał satynowy.

Pamiętacie moją ciemną śliwkę z Sally Hansen?
Przypomnę:


Dzisiaj użyłam ten sam lakier + matowy top coat z Lovely.

Zobaczcie jak piękna satynową śliwkę otrzymałam.





Jak Wam się podoba?

Ja jestem zachwycona !!

A Wy jesteście za matem czy błyskiem w wersji ciemnej śliwki ;)


Pozdrawiam,

pirelka

niedziela, 24 listopada 2013

Yankee Candle, zapachy miesiąca

Witajcie,

Przyszedł czas na moje kolejne odkrycie nieznanego dotąd zapachu Yankee Candle.
Zazwyczaj kupuję woski z zapachów miesiąca, uważam że jest to świetny i tani sposób na wypróbowanie nowych zapachów i znalezienie tych ulubionych.

Zapachami listopada są : Apple & Pine Needle i Sugared Apple.

W moim sklepie, a właściwie stoisku stacjonarnym z trudem dostałam jeden zapach miesiąca...na Sugared Apple nie ma już szans, a zamawiać online 1 wosku nie chcę, bo koszt wysyłki przewyższy koszt wosku!

W moim domu zapachniało sosną.

Apple & Pine Needle



Opis: Aromat sosnowych igiełek i słodkich chrupkich jabłek, wzbogacony o nuty cyprysa i drzewa cedrowego.


Zapach przez folię wcale mnie nie zachwycił..ba..nawet mi się nie spodobał ale postanowiłam dać mu szansę, przecież nie miałam jeszcze takiego zapachu!


W domu zapachniało lasem..nie świętami ale lasem.. nie wyczuwam w nim krzty jabłka, ani na sucho ani w kominku..sam zapach sosny, świerków i cedru.
Zapach leśny, klimatyczny i konkretny. Mocny i specyficzny..
Nie będzie pasować każdemu.

Nie stanie się także moim ulubionym, choć można przy nim poczuć się jak w lesie skropionym przez deszcz, takie są moje odczucia.

A Wy miałyście ten zapach?!


Pozdrawiam,

pirelka

piątek, 22 listopada 2013

Celia, Woman Pure Silk, Mleczko z olejkami do demakijażu

Witam,

Pamiętacie niedawno recenzowany przeze mnie krem-bazę Celia ?
Razem z nim skusiłam się na zakup mleczko do demakijażu.

Jak większość z Was pewnie już wie, zazwyczaj używam do demakijażu twarzy mleczek, a do oczu dwufazówek z Bielendy.

Tym razem postanowiłam dać szansę niedrogiemu ale przyciągającemu uwagę mleczku Celia.

Celia, Woman Pure Silk, Mleczko z olejkami do demakijażu 200 ml



Opis producenta: Lekka formuła mleczka, stworzona w oparciu o najnowsze odkrycia naukowe, wykorzystująca kompozycję trzech naturalnych olejków: arganowego, z makadamii i z oliwek, wzbogacona wyciągiem ze świetlika.
Bez przeszkód usuwa nawet profesjonalny makijaż. Skutecznie zmywa fluid, puder, róż, cienie i tusz, w tym również wodoodporny. Optymalnie nawilża cerę.
Ma lekką konsystencję. naturalne olejki idealnie pielęgnują skórę i wspomagają szybki demakijaż. Nie blokuje porów i nie powoduje wyprysków.
Bez parabenów, silikonów, barwników, alergenów i parafiny.


Skład


Cena ok. 9 zł

Opakowanie, mleczko mieści się w białej plastikowej butelce w szacie graficznej metalicznej, przyciągającej uwagę na półce sklepowej.

Zamykanie jest szczelne na "klik", nie sprawia żadnych problemów a pod wieczkiem mieści się niewielki otwór, odpowiedni dla konsystencji mleczka.


Zapach jest bardzo przyjemny, naturalny ale zarazem rześki i odrobinę słodki. Znowu kojarzy mi się z delikatną wonią zielonej herbaty.

Za każdym razem kiedy opisuję zapach, który bardzo mi się podoba..żałuję, że nie mogę Wam go przesłać :)

Konsystencja, mleczko jest rzadkie ale nie lejące, koloru białego. Bez problemu zaaplikujemy je na wacik i wykonamy demakijaż.


Działanie, mleczko bardzo dobrze oczyszcza twarz z makijażu. Bez problemu radzi sobie z podkładem/pudrem a także z zanieczyszczeniami twarzy. 
Pozostawia skórę nawilżoną, odżywioną olejkami, miękką i gładką. Nie uczula, nie podrażnia twarzy ani nie powoduje, że skóra jest ściągnięta.
Tłusta/świecąca warstwa nie sprawia mi problemu, ponieważ po demakijażu zawsze zmywam twarz wodą z żelem.

Jest bardzo wydajne, ponieważ jest rzadkie nie potrzebujemy go zbyt wiele by przetrzeć całą twarz.

Na pewno jeszcze nie jeden raz po nie sięgnę.

A Wy używałyście już mleczka Celii albo innych kosmetyków pielęgnujących tej firmy?

Pozdrawiam,

pirelka

środa, 20 listopada 2013

Drogocenny olejek pielęgnacyjny 3w1 Bielenda

Witajcie,

Zaczynam swoje testowanie z Bielendą, nie muszę chyba przypominać że bardzo lubię tę firmę i jej testowania sprawia mi niesamowitą radość. Każdy kosmetyk znajduje u mnie zastosowanie.

Na początek zabrałam się za testowanie, upragnionego olejku ;) 

 
źródło: http://bielenda.pl/

Trafił mi się :

Drogocenny olejek arganowy 3w1




Opis producenta: Drogocenne olejki 3w1 do ciała, twarzy i włosów to odpowiedź naszej firmy na najnowsze trendy światowe w pielęgnacji.
Nowoczesne olejki są łagodne dla skóry, a jednocześnie zawierają składniki o intensywnym działaniu odmładzającym. Z uwagi na potencjał pielęgnacyjny olejków, ich naturalne pochodzenie, zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, antyoksydantów, witamin i składników mineralnych, olejki mają silne działanie przeciwzmarszczkowe, kojące, nawilżające, kondycjonujące i ujędrniające skórę i włosy.

Skład:


Opakowanie, olejek jest w brązowej ale przeźroczystej plastikowej buteleczce w spray'u. Ten spray nie sprawdza się u mnie najlepiej, ponieważ jak już kiedyś wspomniałam, pryskając ciało spray'em przy okazji osiada na całej łazience w związku z czym można się zabić na śliskich płytach lub w wannie.


Przelałam go zatem do wygodnej buteleczki szklanej z olejku Alterra i dozuję za pomocą pompki. Wygodnie, sprawnie i tyle ile trzeba ;)

Zapach, jest piękny ! Dla mnie niesamowicie egzotyczny i zbliżony do mojego ulubionego masła Tołpa i mleczka Afryka Bielenda .
Utrzymuje się na skórze po aplikacji ale w nienachalny, delikatny sposób.
Przyjemnie z nim zasypiać na skórze.

Działanie, olejek nakładam przeważnie na mokre ciało po kąpieli, po czym delikatnie się wycieram.
Rozprowadza się szybko i łatwo. Nie pozostawia bardzo tłustej warstwy. Skóra po nim jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Delikatność czuć nawet na drugi dzień rano.

Cena olejków 19,99 zł 

Cena troszkę wysoka, a w promocji jeszcze go nie widziałam.

Linia zawiera: 

DROGOCENNY OLEJEK ARGANOWY 3w1
DROGOCENNY OLEJEK BRZOSKWINIOWY 3w1
DROGOCENNY OLEJEK AWOKADO 3w1


Ja chętnie wypróbuję jeszcze z awokado ;) 


A Wy używałyście już tych olejków?

Pozdrawiam,

pirelka

wtorek, 19 listopada 2013

W odcieniach błyszczącego fioletu

Witajcie,

Pamiętacie moje pierwsze cieniowanie przy użyciu gąbki ?

Bardzo spodobało mi się takie zdobienie, które wygląda dużo bardziej naturalnie i estetycznie niż nakładane bezpośrednio z pędzelka lakieru, zwłaszcza przy użyciu lakiery Sally Hansen Gem , który lubi wyglądać nieestetycznie. 

Na długo odstawiłam ten lakier aż do czasu gąbki :) dzięki niej lakier Gem na paznokciach wygląda dużo ładniej!

Co powiecie na takie zdobienie?








Do tego manicure użyłam:

- odżywkę Nail Tek II
- lakier Rimmel 60 sec 605
- topcoat essence gel-look (sprawia, że nasz manicure schnie chyba 4 godziny)
- lakier Sally Hansen Gem 07
- wysuszacz Sally Hansen Dry Kwik



Pozdrawiam,

pirelka

niedziela, 17 listopada 2013

C.D. żeli pod prysznic Kamill ..

Witajcie,

Może pamiętacie moje zapasy żeli pod prysznic Kamill kupione w magicznej cenie 2,99 zł ? Pewnie stałe czytelniczki pamiętają ;)

Dla przypomnienia kieruję Was do zapachu Dzikiej Róży i Kokosa , które już testowałam i recenzowałam..

Nie chciałam recenzować kolejnych osobno, ponieważ opakowania są takie same, podobnie jak opisy/działanie. Zmieniają się jedynie zapachy, a mnie zostały do zrecenzowania dwa..

Rabarbar (niestety nie mam zdjęcia samego żelu)


Ten żel Kamill o zapachu rabarbaru najmniej mi się spodobał, dlatego zapomniałam go sfotografować. Zużyłam go dość szybko bo wydawał się być najmniej wydajny i najsłabiej się pienił z wszystkich, które miałam.

Zapach żelu rabarbarowego był kwaskowaty i wcale nie specjalnie rześki, jakiś kwaśny choć powiem szczerze, że zbliżony do zapachu ciasta z rabarbarem lub kompotu z rabarbarem :)
Pierwszy raz miałam taki zapach w kosmetyku.

Ładny aczkolwiek nie skradł mojego serca.

Działał jak poprzednie żele, choć był mniej kremowy i mam wrażenie że słabszy.

Kolejny i zarazem ostatnim żelem z zapasów to oliwka i to chyba drugi najlepszy zaraz po dzikiej róży ;) 



Zapach żelu jest bardzo przyjemny, jak mleczko oliwkowe ale z nutką słodyczy i rześkości. 

Jego wydajność jest duża, pieni się wspaniale a jego konsystencja jest bardzo kremowa.



Myjąc się nim czuję jakbym myła się kremem oliwkowym.

Jest naprawdę dobry..

A dla ciekawskich skład:


Podsumowując żele, które miałam okazję używać plasują się tak: 

1.Dzika Róża
2. Oliwka
3. Kokos
4. Rabarbar

A czy Wy lubicie żele pod prysznic Kamill??

Przyznam, że chętnie sięgnę po inne wersje zapachowe w tak zabójczej cenie ;)

Pozdrawiam,

pirelka

Popularne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...