piątek, 31 maja 2013

Lovely Gloss Like Gel 101

Po zachwycających mnie dwóch pierwszych kolorach: morska zieleń i lawenda
pora na kolejny trzeci lakier z mojej ulubionej ostatnio serii 
Lovely, Gloss Like Gel, nr 101



Lakier ma piękny łososiowo - koralowy kolor z drobinkami mieniącymi się na złoto.

Jego konsystencja, pędzelek, aplikacja i pokrycie jest dla mnie rewelacyjne (podobnie jak w poprzednich kolorach), z taką łatwością maluje się paznokcie tymi lakierami, że nie jestem w stanie się z nimi rozstać. 

Uwielbiam je!!

Do tego ich trwałość, jest naprawdę dobra jak na tak niską cenę.
Spokojnie wytrzymuje 3-4 dni, w zależności od wykonywanych prac fizycznych i porządkowych!

Lakier nałożyłam na odżywkę Sally Hansen w kolorze budyniowego różu. Do pełnego i satysfakcjonującego pokrycia, potrzeba dwóch warstw lakieru.

Do wyschnięcia potrzeba dłuższej chwili, natomiast ja przyśpieszam ją wysuszaczem Sally Hansen.

Oto efekty:










Taki kolor był moim ulubionym w zeszłym sezonie, w związku z tym mam sweter i sukienkę w podobnym kolorze. Na lato ten lakier będzie się idealnie z nimi komponował :)

Jak Wam się podoba?
Czy też darzycie takim sentymentem nową serię lakierów Lovely, Gloss Like Gel ?

Czekam na piaskową serię Lovely w sklepach, ale póki co nie trafiłam jeszcze na nią.

***

Na koniec mały update moich postanowień.
Wczoraj minął miesiąc używania odżywki do paznokci Sally Hansen 
oraz
minęło 14 dni picia regularnie pokrzywy, która ma wzmocnić moje włosy i paznokcie!

Oliwki do skórek już nie używam codziennie, nakładam raz na jakiś czas..


Na recenzję jednak trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Pokrzywę, planuję pić 3 mies. jak na zioła przystało efekt pojawi się tylko po regularnym stosowaniu, a odżywkę zrecenzuję ok. 2 miesięcy używania...wtedy mniej więcej wyjaśni się czy pomogła, czy nie... 

Pozdrawiam,


pirelka

wtorek, 28 maja 2013

Dopełnienie posta Siquens krem pod oczy

Dzisiaj małe uzupełnienie recenzji Siquens.

Pamiętacie mój post z recenzją wygranych kosmetyków Siquens? Jeśli nie, serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z nim ^KLIK^

W tamtym poście nie posiadałam zdjęć produktu, ponieważ zużyłam go wcześniej, a bloga założyłam później.
Dopiero teraz przy okazji promocji Rossmanna udało mi się go zdobyć w przystępniejszej cenie.

Siquens Prevention, krem pod oczy

Chciałam dodać Wam zdjęcia realne produktu, a także konsystencję i efekt z drobinkami w którym jestem ZAKOCHANA !!!



Niestety składu nie udało mi się uchwycić, bo wyrzuciłam kartonik..



Dozowanie, akurat trafił mi się lekko przytopiony plastik koło dziurki, ale na szczęście to w niczym nie przeszkadza..



Konsystencja..


Kremik jest bardzo wydajny!!!

i oto efekt na ręce..


(powiększcie zdjęcie klikając w nie)

Mam nadzieję, że dopełniłam mój poprzedni zachwyt i wielbicielki rozświetlonej okolicy oka skutecznie skusiłam by kupić jutro w niższej cenie 26,99 zł, cena regularna to aż 44,99 zł.

Pozdrawiam!!!


pirelka

niedziela, 26 maja 2013

Maybelline KOHL EXPRESS, ekspresowa kredka do oczu

Rzadko używam kredek do oczu, wyjątkiem są brązowe kredki i ewentualnie srebrne.

Dzisiaj recenzja mojej ulubionej kredki 
 
KOHL EXPRESS, ekspresowa kredka do oczu BROWN

Opis producenta: Khol pozwala uzyskać natychmiastowy kolor za pomocą tylko 1 warstwy. Dzięki gładkiej formule Glide błyskawicznie się rozprowadza zapewniając jej jednocześnie intensywny kolor, długotrwałość i komfort. Jest bardzo miękka i łatwa w użyciu. Dostępna w kilku kolorach. 

Kredka jest brązowa z delikatnymi drobinkami i połyskiem. Formuła kredki jest do strugania.



Kredki mam już resztę, dlatego wybaczcie nieestetyczne zdjęcia.

Kredka jest miękka, ale nie zbyt miękka. Dla mnie w sam raz. 
Posiada żelową formułę, dzięki czemu wystarczy jedna warstwa do namalowania intensywnej kreski.


Kredka utrzymuje się na powiece cały dzień, nie rozmazuje się ani nie odbija.
Kredka ma formułę wodoodporną.


Kredkę mam już kilka miesięcy, ale nie używam jej codziennie.

Godna polecenia i kupienia.

Uwielbiam ją :) 


***

Serdecznie dziękuję za magiczną liczbę 100 obserwatorów !!
Jestem prze szczęśliwa :)


Pozdrawiam,


pirelka

sobota, 25 maja 2013

C.D. Baza pod cienie PAESE

Pamiętacie mój post poświęcony bazom pod cienie? Jeśli nie to odsyłam Was do posta TUTAJ

Po ponad miesiącu używania zapowiadanej w w/w poście śmiało mogę napisać recenzję

Baza pod cienie PAESE, 5 ml


Opis producenta: Baza wygładza skórę powiek i ułatwia aplikacje cieni. Przedłuża trwałość makijażu oraz intensyfikuje kolory nałożonych cieni do powiek.
Baza Paese jest bardzo wydajna, wystarczy cieniutka warstewka produktu, aby uzyskać pożądany efekt.

Skład: Talc, Isohexadecane, Isododecane, Microcristallina, Cera, VP / Hexadecane Copolymer, Mica, Silica, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, C.I.77891, C.I.75470, C.I.77491.

Opakowanie, prawie identyczne jak w poprzednich wersjach Artdeco i Kobo. Mały czarny słoiczek, zakręcany z białymi napisami na opakowaniu.


Zapach, jest praktycznie nie wyczuwalny. Śmiało mogę powiedzieć, że produkt jest bezzapachowy. 

Konsystencja, podobna jak w bazie Artdeco koloru beżowo-różowego z drobinkami, kremowa i przyjemna w dotyku. Bez problemu wciera się w skórę powieki, nie pozostawiając żadnych grudek jak to było w przypadku bazy Kobo.
Zatopione drobinki są delikatne i na powiece nie rzucają się bardzo w oczy, subtelnie ją rozświetlają.


Działanie, mogę bez wahania stwierdzić że baza Paese nie odbiega jakością i działaniem od słynnej Artdeco. Jest niemal identyczna w trwałości i efekcie.
Cienie prawie nigdy się nie rozwarstwiają, choć to również zależy od nałożonych cieni (jak wspomniałam w poście o tamtych bazach), cienie dzięki bazie Paese spokojnie wytrzymują na powiecie cały dzień, nie blakną ani się nie ścierają.
Prawie nigdy ich nie poprawiam, bo nawet po 9 godzinach pracy rozwarstwienie jest niewielkie, praktycznie niezauważalne.

Bazą jestem zachwycona, chyba jeszcze bardziej niż Artdeco, choć efekt drobinek mógłby być intensywniejszy bo lubię ;)

Wydajność, już odrobina bazy wystarczy by pokryć całą powiekę.


Po ponad miesięcznym i codziennym stosowaniu, ubytek jest niewielki.


Polecam tę bazę z całego serca. Sama pewnie przy niej już zostanę nie testując innych!

Cena jest dużo niższa niż Artdeco, a jakoś może nawet lepsza.

Dostępność: wyspy Paese, internet, ja kupiłam na allegro.
Cena: ok. 15 zł

A Wy, używacie bazy pod cienie?
Macie swoją ulubioną? 


Pozdrawiam,


pirelka

piątek, 24 maja 2013

Clean&Clear shine control, tonik przeciw błyszczeniu się skóry

Clean&Clear shine control, energy morning 
(tonik do twarzy przeciw błyszczeniu się skóry), 200ml

Toniku miałam już kilka opakowań, każdy otrzymałam w gratisie.


Opis producenta: Tonik CLEAN & CLEAR® zawiera wyciągi z trawy cytrynowej i owoców, dzięki którym tonizuje i nadaje świeżość skórze twarzy usuwając brud, tłuszcz i zanieczyszczenia.

Pozostawia skórę odświeżoną, piękną i bez efektu błyszczenia przez cały dzień.
Delikatna formuła oil free sprawia, że tonik nadaje się doskonale do codziennej pielęgnacji.
Skład:
 Opakowanie, przeźroczysta i plastikowa butelka w optymistycznym, żywym i soczystym zielonym kolorze. 
Zakrętka z zamknięciem na "KLIK", które bardzo mocno się zatrzaskuje i trzeba użyć siły by go otworzyć. Nie podoba mi się to, że trzeba pomagać sobie paznokciami by otworzyć "mocne" zamknięcie, więc otwieram przez ręcznik.
Otwór jest nie za wielki, wygodnie się aplikuje na wacik.
Konsystencja, jak na tonik przystało "wodnista", koloru przeźroczystego.


Zapach toniku jest przyjemny, świeży i cytrynowy, natomiast podczas użycia czuć moc alkoholu, który znajduje się już na drugim miejscu w składzie.
Podczas przemywania twarzy tym tonikiem alkohol jest tak mocno wyczuwalny, że aż piecze w oczy i w nosie.
Dodatkowo podczas przemywania odczujemy pieczenie miejsc podrażnionych, to oczywiste jeśli w składzie jest alkohol w takiej ilości.
Działanie, skóra po przemyciu faktycznie się nie błyszczy, natomiast jednocześnie ściąga skórę, więc niezwłocznie nakładam krem.
Tonik na pewno dobrze dezynfekuje i oczyszcza pozostałości makijażu i zanieczyszczenia.
Dla mnie jest zbyt mocny, nie poleciłabym go osobom z cerą suchą i wrażliwą. Moim zdaniem nadaje się typowo do cery mocno problematycznej, której taka dezynfekcja jest potrzebna.

Sama nigdy nie kupię tego toniku, natomiast jeśli znów go otrzymam to wykorzystam raz na jakiś czas kiedy moja cera będzie tego potrzebować :)

A Wy miałyście z nim do czynienia?

***

A tutaj produkty wymiankowe z Konwaliową :)


***

Pamiętacie jak pisałam Wam, że co kilka dni wchodzę do Pepco w celu upolowania lakieru Sally Hansen Salon Manicure, w innym kolorze niż wciąż obecny rudy/miedziany?
W końcu w moim Pepco pojawiły się nowe kolory lakierów i upolowałam niebieski za 9,99 zł :)




Miłego weekendu, ja niestety w pracy :(


pirelka

czwartek, 23 maja 2013

Moja pierwsza lawenda

Dzisiaj przedstawię Wam lakier wygrany w rozdaniu.

Ostatnio walczę o lepsze paznokcie, używając odżywki SH, której śmiało mogę powiedzieć, że nie cierpię nakładać, dlatego moje paznokcie tak rzadko ostatnio się pojawiają.
Z racji tego, że przybyło mi nowych lakierów, postanowiłam zadbać o kolor na paznokciach i powoli zacząć je testować.
Pamiętacie moją recenzję pierwszego lakieru z nowej serii Lovely Gloss Like Gel 402 ?

Dzisiaj przyszła pora na Lovely, Gloss Like Gel nr. 128.
Nie miałam jeszcze lakieru w kolorze lawendy, a teraz mogę cieszyć się jego delikatnym kolorem.


Lakier nałożyłam na odżywkę SH, która ma mleczny kolor i leży na moich paznokciach od wczoraj. 


Lakier ma piękny lawendowy kolor, który zachwycił mnie podczas nakładania.
Do pełnego krycia potrzeba dwóch warstw, wtedy nie ma prześwitów a kolor jest jednolity.


Pędzelek jaki mi się trafił, na szczęście jest  bez odstających włosów. Piszę o tym, ponieważ w sklepie często możemy na takie trafić, więc jeszcze raz zamelduję, by przed zakupem sprawdzić :)

Podobnie jak poprzedni kolor rozprowadza się bez smug i problemów.
Lubię tę serię lakierów.


Dodatkowo do zdobienia użyłam NOWO kupiony dzisiaj w HEBE lakier Revlon.
Nałożyłam go na kciuki i serdeczne. Efekt jest delikatny i swobodnie mógłby być na wszystkich paznokciach.








Cały zestaw jaki użyłam:


A na koniec moje dzisiejsze zakupy w Rossmann. Kupiłabym więcej, ale fundusze nie pozwoliły.

  1. Tołpa Sebio, regenerujący krem korygujący na noc 29,99 zł 17,99 zł
  2. Tołpa Strefa T, matujący krem nawilżający na dzień 27,99 zł 15,99 zł
  3. Lactacyd z pomką 7,49 zł
  4. Eva Natura, Herbal Garden, tonik do twarzy 8,99 zł 5,39 zł
  5. Soraya, peeling morelowy oczyszczający 12,99 zł 7,89 zł
  6. Bielenda, peeling efekt mikrodermabrazji 2,79 zł 1,59 zł
  7. Tołpa Straf T, maska-peeling-żel 4w1 6,49 zł 3,49 zł
  8. Siquens Prevention, krem pod oczy z drobinkami 44,99 zł 26,99 zł
  9. Lovely Gloss Like Gel nr. 101 5,39 zł 3,39 zł
  10. Revlon, lakier do paznokci 19,99 zł 9,99 zł (HEBE)
Niektóre ceny mogłam pomylić o kilka groszy ;) za co przepraszam.

 A Wam, udały się zakupy czy dopiero planujecie ?


Pozdrawiam,

pirelka

wtorek, 21 maja 2013

Adidas Fizzy Energy, żel pod prysznic

Produkty Adidas nigdy mnie nie kusiły ani nie byłam ich ciekawa.
Ten żel dostałam w gratisie.

Adidas Fizzy Energy, żel pod prysznic 250 ml

Opis producenta: Fizzy Energy powstał z myślą o kobietach aktywnych, które czekają na pierwsze promienie wiosennego słońca (nie wiem jak u was, ale u mnie już teraz za oknem świeci piękne słonko ;)). Nowy zapach to kolorowa i radosna dawka pozytywnej energii dla wyjątkowych osób, które na co dzień poszukują odrobiny szaleństwa.
Nuty głowy tworzą świeże owoce – grejpfrut, czerwone jabłko i ananas.
Na nuty serca w Fizzy Energy składają się rośliny o słodkim zapachu – zielona papaja, żółta kamelia i jaśmin.
Nuty bazy w Fizzy Energy to drzewo cedrowe, fiołek oraz piżmo.

Skład:


Opakowanie, przeźroczysta w myśl kobiecego ciała kształtna butelka. Zamykana na klik, przyznam dość mocny, więc musimy użyć troszkę siły. Staram się nie używać paznokci, choć ułatwiły by sprawę.
Butelka jest dość stabilna, a jej zawartość widzimy na co dzień.

Zapach, od razu przypadł mi do gustu. troszkę owocowy ale rześki, nie mdły ani dławiący. Fajny, sportowy zapach, pobudzający do działania i orzeźwiający.
Zapach nie utrzymuje się na skórze. Pachnie jedynie podczas mycia.

Konsystencja, ładnego zielonego kolorku, zdecydowanie wiosenno-letnia wersja! Żel gęstością nie odbiega od innych żeli pod prysznic, jest typowy.
Pieni się dobrze, aczkolwiek nie rewelacyjnie a pod koniec mycia, powoli znika z gąbki. Zdecydowanie mógłby się lepiej pienić, wtedy byłby wydajniejszy.


Moim zdaniem, żel Adidas nie robi zupełnie nic, poza myciem! 
Nie odżywia, nie nawilża..wręcz po każdej kąpieli mam wrażenie że moja skóra jest przesuszona.

Na pewno z własnej woli nigdy nie kupię, ani nie polecam!

***


Dzisiaj dotarła do mnie wygrana w rozdaniu u Atiny.
Jeszcze raz bardzo dziękuję i cieszę się z wygranej :) Miłym gestem było dołączenie kilku próbek :)
To moja pierwsza wygrana w rozdaniu, od początków istnienia mojego bloga :)

Lakiery mają kolory idealne, wręcz moje ulubione a tę serię Lovely bardzo lubię !



Pozdrawiam,

pirelka

Popularne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...